Likorek

Archive for Listopad, 2009

17 lat

by admin on lis.28, 2009, under Bez kategorii

- Gdzie ty byłas ? – pytały
- Wszystkiego sie dowiecie . Przed ostatnią piosenką musimy iść gdzieś . Będzie to spełnienie Waszych marzeń …
Obie próbowały ode mnie wyciągnąć o co chodzi . Chciałam im od razu powiedzieć ale nie miałyby wtedy niespodzianki.
>Narracja Rocky<

Boże , spełnienie marzeń ? O co jej chodzi ? Na pewno nie spotkanie z Tokiosami . A jeśli tak . Dobra spokojnie .
Pomyśl co może być spełnieniem moich i Anety marzeń ? Nie wiem o co Ice chodzi .
- A teraz ostatnia piosenka i niestety zakończymy nasz koncert ! ” Durch den monsun” !- krzyknął ze sceny Bill .
Popatrzyłam na Dosie była dosyć zdenerwowana . Chwyciła mnie za rękę i powiedziała
- Przygotuj się . Weź Anetę i idziemy .- miała drżący głos ale jakby taki podniecony ?
Więc chwyciłam Anetę za rękę i poszłyśmy przez tłum . Ciągle pytałam się Dosi dlaczego nas wywleka w połowie koncertu ,a ona tylko
odpowiadała :
-Będziesz mi za to wdzięczna .
Kiedy już się przedarłyśmy przez ten wielki tłum fanek zaczęłyśmy zmierzać do ochroniarza stojącego przy drzwiach do garderoby chłopaków .
Czy o to właśnie chodziło ? Miałyśmy być w garderobie Tokio Hotel właściwie jak miałybyśmy się tam przedostać ?
W tym momencie stałyśmy bardzo blisko tego ochroniarza Dosia wręczyła nam przepustki . Ona również miała . Miałyśmy mówić do niej Eliz przy tym ochroniarzu .
Podeszłyśmy do tego ochroniarza .
- O Eliz witaj ,a te faneczki to kto ? – zapytał z groźną miną
- Wygrały konkurs ,wiesz ten co BRAVO organizowało .- Dosia uśmiechnęła się
- Aha , ok przepustki macie i pamiętajcie nie zamęczyć ich ! – zwrócił się do nas
Szłyśmy korytarzem w milczeniu aż wreszcie się odezwałam
- Więc o to chodziło ? Mamy się spotkać z chłopakami ? – byłam tak ucieszona że ledwo zdołałam wykrztusić z siebie te słowa .
- Tak . Ten ochroniarz myśli , że jestem makijażystką TH bo jesteśmy bardzo podobne . Powiedziałam chłopakom prawdę ,a Tom powiedział , żebym Was przyprowadziła
- To oni wiedzą , że my przyjdziemy ?! – krzyknęła Aneta
- Tak
Myślałam , że tam zemdleję ! Stałyśmy pod jakimś pokojem na którym było napisane “garderoba”
Weszłyśmy do środka . Usiadłyśmy na fotelach i zaczęłyśmy się śmiać ,jak zwykle , tak z niczego . Cieszyłam się strasznie ,one też nagle coś mi się przypomniało .
- Dziewczyny ! Dziś jest 1 września! Urodziny chłopaków .- krzyknęłam
- O kurde rzeczywiście ! Co robimy?- odparła Ika
-Wiecie co ? Jak będą robić imprezę to może uda nam się na nią wkręcić a teraz bierzmy kredki do oczu w ruch i piszemy życzenia na lustrze –powiedziałam i szybko wzięłyśmy się do roboty . Ja wzięłam czarną kredkę i zaczęłam pisać .
‘Każdego roku o tej samej porze,
Każdy Ci życzy co tylko może.
I ja skorzystam z tej sposobności:
Życzę Ci szczęścia i sto lat radości.
To o czym marzysz by Ci się spełniło
I to co kochasz by Twoje było!(oczywiście mowa o panienkach)
Życzy Dośka <3,3<3<3’
Wymyśliłam na poczekaniu wierszyk , nawet był niezły .. Aneta napisała :
‘Zdrowia, szczęścia, pomyślności,
Sto uśmiechów i radości.
Mnóstwo kasy miłych wrażeń,
I spełnienia wszystkich marzeń.’
A Dosia :
‘Dziś Twojego święta pora
Już od rana wielki ruch
Stan przed lustrem wciągnij brzuch
Jeśli nie chcesz się stresować
Musisz ostro zabalować.(oczywiście wkręcając nas na tą impreJJ)

Kiedy skończyłyśmy nasze prace . Usłyszałyśmy jak chłopaki już kończą gadać . Nagle się rozległo ‘Sto lat” (po niemiecku of course) . Wszyscy na sali śpiewali więc wyszłyśmy na chwilkę przed kulisy (stamtąd był zarąbisty widok na wszystko , nawet zauważyłam , że Billowi zakręciła się łezka w oku , ja to bym już ryczała na maksa gdyby kilka tysięcy ludzi śpiewało dla mnie ‘Sto lat” . Nie dośpiewałyśmy do końca bo wróciłyśmy do garderoby trzeba było zrobić chłopakom niespodziankę . Schowałyśmy się w łazience (ależ oryginalny pomysł) i czekałyśmy aż przyjdą . Po chwili otwarły się drzwi i wparowała 4 chłopaków .
-Patrzcie na lustro , napisały nam życzenia . – od razu zobaczył Tom.
-Czym to jest napisane ? Kredkami do oczu ?! – skapnął się Bill
-Wszystkiego najlepszego !!!- wyskoczyłyśmy na 3,4 z łazienki . Chłopacy się tak przestraszyli , że Gustav aż spadł na fotel, który miał pod sobą .
-A jednak przyszłyście – powiedział ucieszony Georg
-A jednak , jak mogłyśmy opuścić taką okazję .- opowiedziała Aneta. Ja błądziłam oczami po garderobie kiedy moje spotkały się z oczami Toma , ugięły się pode mną kolana , niewątpliwie. Odwróciłam wzrok i powiedziałam
-Właściwie ja jestem Dośka ,to jest Aneta ,a ją już znacie to jest Dosia .
-Eee… to wy macie tak samo na imię ? – zapytał Tom i wskazał na mnie i na Dosię
-Tak , tylko , że ona jest Rocky i Dośka , a ja Dosia i Ika .
Długo potem gadaliśmy , nawet nie skapnęliśmy się kiedy była 23 .
-o Boże Tom , impra ! Wszyscy czekają !- krzyknął Bill .
-Kurwa zapomniałem. Właśnie dziewczyny ? Przyjdziecie ? –zapytał tom
-Eee … pewnie ! – odpowiedziałam po chwili namysłu .
Po jakiś kilku minutach byłyśmy już pod domem . ?Tempo było zarąbiscie szybkie i teraz mi się coś przypomniało . Ciocia, nie pozwoli nam założę się .
-Słuchajcie dziewczyny ( bo Aneta była z nami) ciotka nam nie pozwoli iść ale od czego są okna – wystawiłam im język .
-Ja jestem za – powiedziała Aneta , która powiedziała mamie , ze śpi u nas
-Wiecie trochę mi głupio , bo Katrina mnie gości ,a ja jej uciekam itp.- odpowiedziała Dosia
-Spokojnie moja droga wszystko załatwimy .- powiedziałam i ruszyłyśmy do domu .
Nie miałyśmy prezentów dla chłopaków więc Dosia wpadła na świetny pomysł z namalowaniem ich karykatur .Właściwie potem nie miałyśmy co robić bo na koncert byłyśmy wytegowane więc tylko poprawiłyśmy makijaże i ruszyłyśmy do chłopaków . Impreza była w jakimś budynku , dopiero jak weszłyśmy (miałyśmy przepustki) skapnęłyśmy się , że to studio nagraniowe . Było dosyć dużo ludzi . Podejrzewam , że tez dosyć dużo fanek było . Wzrokiem szukałyśmy chłopaków . Toma i Billa nigdzie nie było ale za to na kanapie siedzieli panowie G. Podeszłyśmy do nich , a raczej ja podeszłam bo dziewczyny już kogoś wyhaczyły i poszły na łowy ;P
-Witam panów – usiadłam koło nich na sofie
-O przyszłyście jednak … Gdzie jest reszta ?- ożywił się Georg
-A polazły gdzieś nawet nie wiem gdzie .- odpowiedziałam bez cienia entuzjazmu – A gdzie bliźniaki?
-Jeszcze się nie pojawili . – skrzywił się Gustav . – Nawet nie dali znaku życia czy w ogóle zamierzają przyjść na swoją imprezę . – wyraźnie był wkurzony .
-Ej spokojnie ja nie przyjdą przejmujemy ster nad wszystkim ;) Widzę , że ty sami sztywniacy …- rozluźniłam się . – Chcecie coś do picia ?
-To ty pijesz ? – wybałuszyli oboje na mnie oczy .
-Okazyjnie ;) W końcu mam już tą 14 ,no nie ? –powiedziałam i poszłam po drinki . Zastanawiałam się gdzie mogą być bliźniacy ,przecież to ich impreza . Podeszłam do stolika z drinkami nalałam sobie drinka kiedy nagle odezwał się ktoś .
-Witam , witam wszystkich , co porabiacie moi drodzy . Widzę , ze się nudzicie więc : Imprezę czas zacząć . – tak , to był Bill , Tom zapewne już siedzi z jakimiś laskami , ech . Nawet nie zauważyłam jak wylałam drinka na stół .
-Pieprzyć to – powiedziałam sam do siebie .
-Co pieprzysz ? – pojawił się tuż przede mną Tom
-Ładnie to tak podsłuchiwać ? – zapytałam z ironią ,ale trochę udawaną bo cieszyłam się , ze to właśnie do mnie przyszedł . Ale nadziei sobie nie będę robić bo i tak nadaremno . Zaczęła lecieć jakaś wolna piosenka po chwili skapnęłam się , że to moje „My immortal” . staliśmy tam z Tomem nic nie mówiąc ja z 3 drinkami w ręku kiedy wreszcie starszy Kaulitz przerwał tą ciszę .
-Za-ta-ńcz-ysz ? – wyjąkał ,a ja odłożyłam drinki i odparłam cała ucieszona
-Oczywiście ty mój solenizancie .
I tak sobie tańczyliśmy … Kiedy się piosenka skończyła poszłam zanieść panom G. Drinki .
-Coś długo ci zajęło przynoszenie tych drinków – roześmiał się Gustav
-Po drodze jeszcze coś załatwiłam –wystawiłam mu język i podałam im drinki
Na zmianę tańczyłam i siedziałam na sofie , nawet spotkałam się 2 razy z dziewczynami . Aneta siedziała z jakimś kolesiem , Dosia też tylko jakoś ja nie byłam w swoim żywiole. Wolałam siedzieć sobie z chłopakami . Była coś 4 nad ranem kiedy wyszłyśmy od chłopaków .
Ulice były całkowicie puste ,było ciemno i lampy się jeszcze świeciły . Nagle wyrósł przed nami jakiś chłopak .
-Dośka !? – to był Matt mój kuzyn .
-Eee … kurde hej . Słuchaj ja ci wszystko wytłumaczę tylko …
-Nie powiem jej , tez nie miałem pozwolenia na dzisiejszą imprezę .
-Dzięki wielkie , idziesz z nami ?
-Pewnie , a twoje przyjaciółki to ?
-Aneta i Dosia , to jest Matt . – przedstawiłam ich sobie . Matt opowiadał nam o imprezie na której dziś był , było to afterparty po występie Prodigy ,a my powiedziałyśmy , że byłyśmy na imprezie u Toma i Billa . Właśnie jak o nich wspomniałam przypomniało mi się coś … Nie mamy ich numerów . W ogóle nie wiem jak się z nimi skontaktować . Kiedy powiedziałam to dziewczynom one uśmiechnęły się do siebie .
-O co wam chodzi ?-zapytałam z ironią w głosie.
-Ech ty roztrzepańcu … myśmy wzięły bo akurat Tobie się zapomniało – i wszyscy się roześmialiśmy . Wleźliśmy przez okna do swoich pokojów i spokojnie się położyłyśmy spać ..

Komentarze są wyłączone more...

KOn

by admin on lis.27, 2009, under Bez kategorii

Nie lubię pożegnań .Zawsze jest tak smutno … Niestety dla jednej przyjemności trzeba poświęcić drugą … Czasami warto xP Jeszcze dziś przywitam Niemcy i jeszcze dziś koncert . Nie wytrzymam . Nagle poczułam , że coś wibruje mi w kieszeni (bez skojarzeń xP). wyciągnęłam komórkę : dzwoni Mama .
- Cześć mamuś , coś się dzieje ? – zapytałam grzeczniutko
- Czy mi się wydaje czy samolot macie o 16?
- Nie zdaje ci się – odpowiedziałam bardzo inteligentnie pytanie na pytaniem.
- Wiesz kochana , bo już jest 14 .
- Co ?! – Krzyknęłam
- Zbieraj się szybko ja już w samochodzie czekam .
Nie odpowiedziałam. Rozłączyłam się . Opuszczam Polskę na 2 miesiące . Pff .. Coś mi się na melancholie wzięło .
- Słuchajcie . Jedziemy . Pilnować bazy jak oczka w głowie . – powiedziałam i przytuliłam się do chłopaków . Będzie mi ich brakować . – No to paa .
- Ej Dośka tylko ty mi z tym Kaulitzem tam nie szalej za bardzo . – dogryzł mi na koniec Kubuś
- Oh . oczywiście tatusiu .
Dosia pożegnała się z chłopakami i pobiegłyśmy . Mama już czekała na nas w aucie . Pojechałyśmy na Balickie lotnisko i dopiero teraz zdałam sobie sprawę , że ja przecież panicznie boję się latać samolotem . Serce łomotało mi coraz bardziej kiedy zbliżałyśmy się do lotniska . Wysiadłyśmy z auta i poszłyśmy na odprawę . Coraz bardziej się bałam .
- Dosia . Cholera jasna ja nie wsiądę do tego samolotu ! – szepnęłam do mojej przyjaciółki . Popatrzyła na mnie dziwnym ,pytającym wzrokiem . widocznie nie wiedziała . jedyny kto wiedział o moim lęku to Aneta .
- Nie martw się to nic strasznego . – Pocieszyła mnie . Czas pożegnania z mamą . Nie miałyśmy zbyt dużo czasu . Mimo mojego buntowniczego wieku miałam z mamą dobre kontakty . Pożegnałyśmy się i zostawiłyśmy moją mamę w tyle . Mój strach narastał bardziej i bardziej. Koniec rękawa (korytarzyk ,którym isę przechodzi do samolotu ) . Stanęłam jak wryta .
- Nie wejdę tam ! – Powiedziałam przerażona .
- Oj ty mały Tchórzu . Pomyśl o Magdeburgu i o Tomie . – Poradziła mi Ika i sama weszła przede mną . Nie miałam wybory weszłam powoli i usiadłam koło Dosi . Zamknęłam oczy ,ale nie było mi dane wejść w strefę marzeń ponieważ z głośników popłynął głos stewardesy
- Prosimy o zapięcie pasów i wyłączenie komórek . Przewidywany przylot o godzinie 17:30 . Życzymy miłego lotu.
- O mój Boże , co ja tu robie ? – pomyślalam – Spokojnie, tylko spokojnie . Włożyłam iPoda na uszy i ponownie zamknęłam oczy .
Und du fragst auch noch dumm
Ob ich sauer bin – warum
Was soll sein – ich hau dir eine rein …
- Dośka . Wstawaj zaraz lądujemy – usłyszałam cichy szept mojej przyjaciółki
- Co ? Gdzie ja jestem ? – powiedziałam zaspana
- Zaraz lądujemy .
- Że co ! Jak . Ludzie co ja tu robie – wybudziłam się na dobre i zaczęłam panikować .
- Spokojnie . Już jesteśmy nad lotniskiem zaraz lądujemy – uspokoiła mnie Dosia , a ja tylko wpiłam się w fotel i modliłam się by być juz na lądzie .
Wreszcie czuję grunt pod nogami . Poszłyśmy po nasze bagaże z Iką . Oczywiście musiłyśmy czekać około 10 miut bo tam lotniska są tak niezorganizowane , że cholera może wziąć . Wyszłyśmy przed budynek i zaczęłyśmy wypatrywać cioci Katrine .
- Donia , Donia ! Tu jestem . – jak zwykle ciocia . Dla niej jestem Donia (przyp.aut. nie wiem dlaczego ,ale kojarzy mi się z doniczką). Podszedłyśmy do auta i przywitałam się z ciocią , a potem przedstawiłam jej Dosię . Trochę się dziwiła , że mamy takie same imiona , ale ona zawsze była taką trochę dziwaczną ciotką . No cóż artystka. Wsiadłyśmy do jej samochodu (seat ibiza) i pojechałyśmy . Przez całą drogę Katerine o coś pytała a my odpowiadałyśmy . Wreszcie auto się zatrzymało , a moim oczom (i nie tylko ) ukazała się piękna willa .
- Ciociu ! Jaką ty żeś sobie chate zrobiła – wyrwał mie się krzyk . Byłam naprawde zdziwiona bo willa była piękna.
Od tąd pisała Dosia :P P
Dosia stanęła przed willą jak wryta.
-Ej Ika, co jest? – spytałam
-…
-Heejj, Ziemia do Dosi!
-Yyy, co mówiłaś?
-Fajna willa, nie? -spytałam
-No…a z kim jeszcze ciocia tu mieszka?
-Z moim kuzynem, ale on rzadko bywa w domu…wiesz koncerty, imprezy…
-Aha
-Noo, dziewczyny chodźcie już…-ciocia
No i wzięłyśmy walizki i wlazłyśmy do willi
Narracja Dosi
Jej, weszłam do tego wielkiego domu za Dośką i doznałam szoku. To było coś niezwykłego – piękny, długi hall,po prawej szerokie przejście do kuchni, po lewej 2 kanapy, duży telewizor, na środku szklany stół. Na wprost mnie były schody.
-Dominiczki, zanieście swoje walizki na górę. – Doniu, Twój pokój jest po lewej stronie, a Twój Domi po prawej. Każda z Was ma osobną łazienkę. A ten pokój po środku jest mojego syna – Matta. – powiedziała ciocia Dośki
Zrobiłiśmy z Rocky, to co mówiła ciotka. Nacisnęłam klamkę od drzwi…Ukazał mi się śliczny pokój – pomarańczowe ściany, liliowy sufit, na podłodze panele. W prawym rogu pokoju było łóżko z jasnofioletową pościelą. Na środku ściany mieszczącej się naprzeciw drzwi było okno. “Jakie piękne widoki” – pomyślałam. W pokoju było wiele ‘bajerów’. Zostawiłam walizkę i zaczęłam się rozpakowywać, w końcu miałam tam zostać 2 miechy. “Ten wyjazd to bajka, realna bajka, no i brakuje mi jeszcze księcia”.
Wyciągnęłam z plecaka (bo go miałam na plecach, był to mój ‘podręczny bagaż’ w samolocie) moje zabytkowe mp3. Założyłam słuchawki na uszy i poleciało “Tears don’t fall” – Bullet For My Valentine. Najpierw zaczęłam cicho nucić, później śpiewać.(Cały czas układałam ciuchy w szafkach i wieszałam w szafie). Do pokoju wpadła Dośka.
-Eejj! – zaczęła krzyczeć – Mam ważną wiadomość…- no i kopnęła mnie w tyłek
-Co robisz debilu?
-Gówno…no wyciągaj te słuchawki z uszu i słuchaj mnie.
-No, oki. Nawijaj
-Hmmm, wiesz, no, szybko, zaraz, idziemy…-Dośka nie wiedziała jak TO powiedzieć
-Spokój, wycisz się, policz do 10
-Nie mamy czasu, bo za 1 h jedziemy na koncert!
-Czyj?
-Yyy, Tokio Hotel!!
-Aa, to fajnie, Ty pewnie zaraz popuścisz – zaczęłam się śmiać i wystawiłam jej język, a ona znowu kopnęła mnie w tyłek
-No, to chodźmy zjeść obiad
I poszłyśmy na dół, usiadłyśmy przy stole, przy spaghetti. Dośka zaczęła zajadać, no i ja też. Na początku czułam się trochę nieswojo, ale ciotka była na serio spoko.
Z trudnością skończyłam ‘penetrować’ talerz i popiłam go szklanką soku pomarańczowego, który uwielbiam. Dośka pobiegła na górę się szykować, to i ja też poszłam.
Było ciepło, więc ubrałam fioletową bluzkę w czarne czaszki, jeansowe, wycierane, obcisłe rybaczki i tradycyjne czarne trampki za kostki. Wiedziałam, że będą tam ‘napalone’ fanki TH, więc nie chciałam wyglądać tak, jak one (oczy pomalowane na czarno, tego samego koloru paznokcie itp…). No i wiedziałam, że będą też takie ‘roshoffe’ Niemki w miniówach i z tlenionymi włosami.No i przyszedł czas na makijaż. Postanowiłam zrobić ‘ramki’ dla oczu w postaci czarnych kresek i rozetrzeć je
jasnofioletowym cieniem, potuszowałam rzęsy, pociągnęłam usta jasnoróżowym, pysznym błyszczykiem. Popatrzyłam się w lustro – czegoś jednak brakowało…”Wiem! Podkreślę brwi.” ‘Pociągnęłam’ je lekko brązową kredką. Czas na włosy…Hmm…rozczesałam je i lekko ’spuszyłam’. “Sądzę, że jest świetnie”. Jeszcze chwyciłam torebkę, wpakowałam tam komórkę, mój pyszniutki błyszczyk i mgiełkę do ciała.
Zamknęłam pokój, w którym był okropny bałagan.
Zeszłam ze schodów. W ‘telewizyjnym’ siedziała ciocia z jakimś długowłosym chłopakiem.Rozmawiali …Hmm…troszkę się przestraszyłam…serce zaczęło walić.Kręcili mnie tacy goście
Dośka podbiegła do mnie (nie wiem skąd się wzięła!) i wyciągnęła przed dom (przerwała tę rozkoszną chwilę). Była tak podekscytowana…Zauważyłam, że świetnie wygląda. Była ubrana w zielono-szarą koszulkę z napisem “Independent Girl”, szarą spódnicę za kolano i zielone trampy. Oko pociągnięte zielonym i szarym cieniem, rzęsy potuszowane, włosy wyprostowane…brakowało błyszczyka…Dałam jej swój. Pomalowała się…
-O fuj, ale słodki – narzekała
-A weź, on jest pyszny Małpo – wystawiłam jej jęzor, a ona znowu kopnęła mnie w tyłek
-Za to kopanie nie mówię Ci, że ładnie wyglądasz
-Nie no, coś Ty wcale nie powiedziałaś – zaśmiała się – No, Ty wyglądasz bosko
-Cha, cha…no, Ty wyglądasz jak królewna – Dośka się zburaczyła – hmmm, ale brakuje Ci korony…lepiej nie brać, bo by Cię zabiły jeszcze – zaszydziłam
-Dziewczyny, wskakiwać do auta…-powiedziała ciocia
Weszłyśmy do auta, wiedziałam, że będzie niezła ‘jazda’ na koncercie.

Komentarze są wyłączone more...

Pożegnanie

by admin on lis.17, 2009, under Bez kategorii

- Aa … no tak . Która godzina ?
- 10:49 .
- No to się zbieramy …
Szłyśmy tak przez kilka minut . Rozmawiałyśmy o naszym wyjeździe , co będziemy tam robić i takie różne rzeczy . Kiedy doszłyśmy do skupiska cegieł i potężnych kamieni Ika była lekko zdezorientowana .
- To tutaj ?
Kiwnęłam głową i gestem pokazałam by szła za mną . Przypomniało mi się jak byłyśmy z Anetą małe to się tu bawiłyśmy . Domek ,obiadek ,różne historie . Uciekałyśmy z domu i przychodziłyśmy tu . Westchnęłam głęboko .
- To miejsce będzie zawsze mi przypominało najlepsze chwile mego dziecięcego życia . – powiedziałam poważnie , a Dosia tylko się uśmiechnęła. Obeszłyśmy naokoło skupisko i weszłyśmy w dziurę zwaną drzwiami . Znalazłyśmy w niewielkim pomieszczonku , w którym były 4 krzesła , stolik i różne pierdołki. Spojrzałam na zegarek , 11:03 . Spóźniają się jak zwykle .
-Właściwie po co tu przyszłyśmy ?
- Chcę ci kogoś przedstawić . – w oddali zobaczyłam sylwetki moich przyjaciół – O ! o wilkach mowa .
- Cześć dziewczyny – przywitali się bracia
- Cześć , Dosia to jest Kuba i Mati , Kuba Mateusz – to jest Dosia .
- Jak my Was teraz będziemy wołać ? – cóż za spostrzegawczość
- Po imieniu . Jedziemy do Magdeburga na 2 miesiące . Pilnować jak oczka w głowie bazy , bo Pink Lady’s mogą nas znaleźć , nieraz próbowały.
- Tradycyjny wykład , który znamy już na pamięć . – Wszyscy się roześmiali , ale mi do śmiechu nie było .
- Dośka co ty taka nie w sosie ? – zapytał Mati .
- Ee …yy … ja nie wydaje ci się . – Czy ja naprawdę nie mogę przestać kłamać tylko powiedzieć im , że brakuje mi tej cholernej Anety ? Tak strasznie się czuje po tej jej wyprowadzce . Mam adres , ale skąd ja mogę wiedzieć gdzie to jest ?!
- Dobra nie kłam tylko gadaj co jest ?
- A wy co tacy zatroskani , lepiej … – . Nie dokończyłam bo usłyszałam z daleka śmiech i beznadziejną gadaninę ” -Eh … Kuba jest boski , muszę zrobić na nim dobre wrażenie . Jak myślicie ta różowa bluzka z tymi spodniami i mój piękny i perfekcjonalny makijaż mu się spodoba ?- O tak , Angela kiedy ostatnio całowałaś się z Arkiem ? – Dziś , przed chwilką było tak cudownie … ” Dalej zaczęłam żygać . – Cicho teraz , nie mogą nas zauważyć , a z resztą są i tak tępe ,że nawet nie skapują .- Na znak zrozumienia wszyscy pokiwali głowami . Kiedy już odgłosy się oddaliły , wychyliłam głowę przez szparę .
- Teren pusty – powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem . Gadaliśmy jeszcze ok. 15 minut , gdy nagle znów usłyszeliśmy rozmowy ( jeśli można to tak nazwać )
” – Oh … Tatianko nie mogłaś tutaj zgubić tego błyszczyka ! Tu jest pełno traw i szpilki mogą mi się pobrudzić …” Dalej nie słuchałam tylko myślałam jakby tu je stąd wywabić . Mam ! Wyszłam tylnym wyjściem tak żeby mnie nie widziały i obeszłam dookoła skupisko .
- Kogóż ja tu widzę . Moje ukochane przyjaciółki . – prowokacja mile widziana .
- Heeeej , pomożesz nam szukać błyszczyka bo i tak masz już brudne te “buty” , a nasze szpilki się pobrudzą .
- Oh … oczywiście , że wam pomogę . – mój sokoli wzrok wypatrzył “różowe coś ” – Znalazłam .
- Uff … Mój błyszczyk , aale co ty robisz ? – Cóż zemsta bywa słodka .
- Wydawało mi się ,że to jest jakaś zabaweczka i przez przypadek ja wyrzuciłam …- zrobiłam niewinną minkę , juz oczami wyobrazni widziałam je buszujące pośród traw w poszuiwaniu błyszczyka , który cały czas trzymam w ręce . Cudowny widok . Uwielbiam być wredna . Ktoś położył mi ręce na ramionach .
- Cześć kochana – był to Sebastian – Co tam u Ciebie słychać ?
- K***a ! Ile razy mam ci mówić ,że nie jestem kochanie to po pierwsze , a po drugie cholera jasna odczep się ode mnie ! – dostałam ataku furii . Zawsze tak reagowałam , gdy ktoś mi sie narzucał i nazywał mnie “kochanie” itp .
- Dobrze , już dobrze . Spoko . – odpowiedział zmieszany i odszedł . Dopiero teraz zuważyłam , że wszyscy (czyt.Dosia,Kuba i Mati) sie na mnie gapią .
- Co , aż taka piękna nie jestem . – powiedziałam i wszyscy wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem .
- Dośka dlaczego ty tak fajnie wyglądasz jak sie wkurzasz ? – zapytał Mateusz .
- Ponieaż zło piękności dodaje – wystawiłam mu język . Chodziliśmy jeszcze po osiedlu ze 2 godziny , ale niestety nadszedł czas pożegnania .
Strasznie nie lubie pożegnań .Zawsze jest tak smutno … Niestety dla jednej przyjemności trzeba poświęcić drugą …

Komentarze są wyłączone more...

Zmiana

by admin on lis.17, 2009, under Bez kategorii

Cała uradowana poleciałam do mojej mamy i opowiedziałam jej wszystko . Dośka jedzie ze mną do Niemiec ! Dobra zostało tylko powiadomić mamę Dosi , że ze mną jedzie .
- Mamo ! -krzyknęłam z łazienki – Mam prośbę . Zadzwoń do mamy Dosi i pogadaj z nią o wyjeździe . Ok ? – Mama przyszła do łazienki i zapytała
- To ona nic nie wie ?
- Eee … Noo … Nie , ale się trzeba ładnie zapytać to sie zgodzi .
- Jezu , ależ ty robisz problemy . – powiedziała i podeszła do telefonu . Ja poszłam do swojego pokoju , czułam się znakomicie , tylko szkoda mi Anki . Mówi się trudno . Nagle cos mi się przypomniało .
- Koncert ! – krzyknęłam i podbiegłam do mojej komórki , cała rozemocjowana (nie wiem czy takie słowo istnieje :P ) .
- Beep — Beep — Beep
- Cholera zajęte . Trudno . Zrobimy jej niespodziankę . – położyłam się na łóżku i gapiłam się w sufit . To wszystko było nie wiarygodne .Włożyłam słuchawki na uszy i słuchałam . Zasnęłam .
- Can’t you just go somewhere on vacation?
I could book your flight
and pack your bags – zerwałam się na równe nogi . No tak jak zwykle ,tradycyjna pobudka mojej mamy . Słuchawki na fula kiedy ja śpię .
- Mamo ! Która godzina ?!
- 21:30 możesz się położyć spać .
- No chyba cię coś opętało . Gdzie jest pilot ? – zaczęłam łazić po pokoju i szukać pilota .
- Dziecko tobie już ten wyjazd na mózg się rzucił . Pilot jest tam gdzie zawsze .
- Aa … no tak . Cholera włącz się . Jeest !
Właśnie tak zawsze reagowałam gdy był czwartek , i godzina 21:30 . Szły wtedy ” Gotowe na wszystko ” . Uwielbiam ten serial nad życie , a dziś miał być najciekawszy odcinek . Gabi kontra Siostra Mary . Ehh …
- Dawaj Gabi ! Wal ją tą torebką ! Jeszcze mocniej ! Ze szpilki ją ! – dało się słyszeć moje krzyki z pokoju . Kiedy serial się skończył poszłam się wykąpać , potem spać . Nazajutrz był wielki dzień .
> Narracja Dosi<
Co ja mam spakować ? – cała zdenerwowana Dosia łaziła po pokoju myśląc co wziąć na wyjazd . – tą bluzkę ? Niee ,nie lubię jej . Te spodnie ? Tak te pakujemy do walizki . Minęły jakieś 3 godziny zanim się zdążyła spakować .
- Kochanie , idź już spać . Dobranoc . – pożegnała się z mamą i cała wyczerpana zasnęła.

- Ale jaja ! Ale jaja !
- Jakie jaja , Dośka co ci odbija ?!
- Nie wiesz co ? Jedziemy do Magdeburga !
- Taak … Ale w samochodzie na mnie nie licz . Jestem wyczerpana . Pakowałam sie wczoraj do 2 .
- Uu …bidulek . To nic prześpisz się przed konce… yyy … przed no przed przyjazdem . Ja i tak tylko patrzę przez okno i odpływam .
- Heh … jak zwykle ty , ja bede sobie odpływać w snach . Dobra Rocky, kończę . Paa
- Pa
Ale jaja ! Mogłabym tu troszkę przekląć , jak to zwykle ja , ale lepiej nie . No i co teraz ? Co ja mam robić ? Nic nie przełknę bo mam same motylki w brzuchu. Normalnie cieszę się jak małe dziecko ! Fuck … a jednak przeklnełam . Musiałam . Przecież w Niemczech mieszka Aneta ! Musze do niej zadzwonić . Gdzie jest moja komórka ? Noo … komóreczko gdzie jesteś ? O jest ! 7 nieodebranych połączeń ? No jasne . Kubuś . Wysłałam mu smsa ” Zmieniły się plany . Dośka( musicie ją poznać =D) jedzie ze mną do Niemiec , a Anka jedzie do Austrii . Bądź dziś w “naszej bazie” o 11 i przyprowadź Mateusza .” Po 5 minutach uzyskałam odpowiedź ” Spoko , będziemy ” . Wlazłam sobie na komputer żeby pogadać ze znajomymi , zobaczyłam na bloga . Ku mojemu zdziwieniu było 45 komentarzy :) Nieźle , nieźle . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Była to Dosia .
- Mówiłaś , żebym przyszła więc jestem . – powiedziała
- Aa … no tak . Która godzina ?
- 10:49 .
- No to się zbieramy …

Komentarze są wyłączone more...

Nie mam pomysłu

by admin on lis.17, 2009, under Bez kategorii

Hej :) Coś nie zachwyciło mnie te 25 komantarzy , ale co tam ważne , że któś przynajmniej to czyta ;P O ile w ogóle czyta . Zmieniłam szablon … Co prawda nie jest on troszke związany z treścią opowiadania , lecz mi się podoba :) A jak Wam ? Znalazłam taki ładny wiersz … Pasuje mi on do pewnej osoby …

Nie ma słów, którymi mogłabym wyrazić
Jak bardzo Cię Kocham
Tak często marzę o uczuciach,
Którymi możemy się dzielić
Serce moje nigdy nie znało
Radości jaką mi dałeś
Tak jakby Bóg znał moje życzenie
I sprawił Twoje urealnienie
Życie bym dała by móc Cię pocałować
Lub chociaż na minutę ujrzeć Twoją twarz
Drżę cała i dygoczę
A serce bije jak oszalałe
Modliłam się wpatrując odległych gwiazd
I jesteś oto Ty….

Ładny prawda ? Mi się podoba . Postanowiłam ograniczyć ilość buziek , ponieważ tylko zaśmiecają mi tego bloga . Ha ! I już są postępy . Widać ?
Nie ?? To jeszcze zobaczycie . Przepraszam , ale narazie nie dodam opowiadania bo nie przyszedł jeszcze Pan Wena … Niestety . coś ostatnio na nic nie mam czasu . Codziennie , wstawanie-nauka-zadanie- noc . Eh…naszczęście zaniedługo wakacje . Mmm … zęba mi dziś wyrywali ;P
Blee… Taki nie ładny miałam pyszczek , cały z krwi . Ależ ja Wam lubię obrzydzać życie . Dobra , dobra już spokojnie . Dostałam głupawki . Własnie , troche to dziwne , ale TH zaczyna mi się już nudzić … Żadnej nowej piosenki , żadnej trasy . Rozumiem , ze (chyba) nagrywają nową płytę i promują się w innych krajach , lecz o starych fanach to juz nie pomyślą . Niestety musze przyznać – chyba im sodówka do głowy uderzyła . Mimo to chłopaki nadal w Was wierzymy ( żebyście to jeszcze zrozumieli ) nie macie samych różowiutkich faneczek … No i co z tego ? Nic!

I tyle

Komentarze są wyłączone more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!

Visit our friends!

A few highly recommended friends...