Mała niespodzianka :)
by admin on lut.22, 2010, under Bez kategorii
Mała niespodzianka
Za te wszystkie komentarze piszę wcześniej notkę.
Szczególnie podziękowania wędrują dla:
aniolek18
sloneczkooo
Które przyczyniły się do wielkiego uśmiechu na mojej twarzy !
***
-Już cały tydzień..-pomyślałam włócząc się po parku.Byłam zziębnięta.Przez cały tydzien nie rozmawiałam ani nie widziałam się z przyjaciółmi..chciałam odpocząć,sama nie wiedziałam dokładnie czego chcę,ale musiałam chociaż na chwilę od tego wszystkiego uciec..
Dzisiejszą noc spędziłam na ławce przy jeziorku.Nie spałam,oglądałam gwiazdy,które nadawały temu wieczorowi taki śliczny klimat..dużo rozmyślałam.
Pełno myśli nasuwało mi się do głowy,jednak nadal nie wiedziałam co mam robić..
Codziennie kupowałam nowe gazety,nigdzie jednak nie pisano o mnie.Jedynie o tym,że jesteśmy na różnych listach przebojów i dodali stare wywiady..
Nie miałam ochoty na spędzanie nocy w hotelu,to tylko pogorszyłoby sprawę.
Po raz setny dzisiejszego ranka dzwoniła mi komórka.Postanowiłam ją wyłączyć.Bałam się tego w co się pakuję,ale..nie miałam innego wyboru.
Złożyłam koc do swojej torby w trupie czaszki,zrobiłam kitkę i ruszyłam w stronę pobliskiego sklepu.
Sprzedawca przyglądał mi się bacznie i ledwo się uśmiechnął.
-Nie wyglądasz najlepiej..ciężka noc? – spytał tak jakbym była bezdomna.
-Można powiedzieć..- zaśmiałam się w myślach.
-Jak dobrze być nierozpoznawaną..-cieszyłam się.
Kupiłam dwie bułki.Sprzedawca zapakował je w ładną brązową torebkę..Myślałam wtedy jak fajnie mieć wszystko poukładane,bez problemów..
Cały dzień spędziłam na chodzeniu po mieście.Pare razy zostałam rozpoznana więc musiałam uciekać..Na głowie miałam kaptur.Wieczorem znowu przyszłam w to samo miejsce.Rozłożyłam koc,kupionego kebaba i Coca cole.
Wtuliłam się delikatnie w ulubioną ławkę..Powoli wychodziły gwiazdy.Czekałam na nie tak jakbym była w kinie.Przywyczaiłąm się przez ten tydzień do tak lużnego życia.Nie musiałam nic robić..
-Mogę się dosiąść? – spytał ktoś.
-Tak,ale nie przeszkadzaj..czekam na kogoś.
-Na kogo?
-Na nie.-pokazałam palcem ponad jeziorkiem.
Wiedziałam,że Bill siedzi koło mnie.Nie musiałam na niego patrzeć,aby to wiedzieć.Po prostu czułam jego zapach,słyszałam głos..
-Wszyscy cię szukają..-powiedział łagodnie i znowu poczułam jego wzrok na sobie.
-Jakoś nie pomyśleli,żeby przyjść tutaj –powiedziałam ironicznie.
-To zabrzmiało tak,jakbyś na nas czekała.
-To żle zabrzmiało –powiedziałam i podniosłam się z ławki.Zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Nie wkurzaj się..przepraszam.
Usiadłam.
-To już drugi raz tak zrobiłaś.Chyba to lubisz.. – zadrwił
-Co lubię? – spytałam nadal na niego nie patrząc
-To,że wszyscy się o ciebie martwią.
-Nie o to mi dokładnie chodziło.Chciałam przemysleć pare spraw.Nie chciałam sprawiać kłopotów.
-Ligia..muszę ci się do czegoś przyznać.
Pojawiły się pierwsze gwiazdy a wraz z nimi mój uśmiech.Kochałam je..były takie piekne,nie chciały niczego..po prostu były.Tak ślicznie rozpromieniały się.Miałam wrażenie,że czekają na mnie,na mój uśmiech.
-Udawałem tą chorobę.
Czar prysnął.
W pierwszej sekundzie myślałam,że sobie żartuje.Spojrzałam na niego pierwszy raz od tygodnia i..zatkało mnie.Całe oczy miał napuchnięte od płaczu.Płakał.Oczy miał smutne,zapadnięte,zmęczone..
-Co..?
-Chciałem po prostu cię odzyskać..wiem,nie udało się.Jestem idiotą.
- Przepraszam-powiedział i wolnym krokiem odszedł w stronę ciemnego parku.
Nie mogłam tego wszystkiego pojąć.Byłam w szoku.Przez tak długi czas..cierpiał? Bo..ciągle mnie kochał?A ja..byłam z Tomem.Cały czas dzielnie to wytrzymywał..mimo,że było to ponad jego siły.Teraz wszystko sobie uświadomiłam.Zobaczyłam w jego oczach coś,czego nigdy wcześniej nie widziałam w oczach Toma.
Tęsknotę.
Tak bardzo tęsknił za mną,że nie wiedział co ze sobą robić.I..przyszedł do tego parku bo czuł,że tu będę.A Tom..? Nie szukał mnie..
-Bill..! –krzyknęłam i pobiegłam do niego.
Czułam na nogach zimne krople rosy z trawy.Rzuciłam mu się w ramiona i delikatnie pocałowałam w policzek..
Położyłam swoje ręce na jego szyi i powoli przybliżyłam swoją twarz do jego..pocałowaliśmy się.
Ale już nie z przymusu..
A gwiazdy? Nadal ślicznie świeciły.Zdawało mi się,że jeszcze bardziej niż zawsze..Po prostu cieszyły się,że wszystko powoli się układało.
A ja byłam im tak bardzo wdzięczna..że przez cały ten tydzień były ze mną,nawet kiedy krzyczałam z bezradności i z bólu..