Tom
by admin on maj.28, 2010, under Bez kategorii
Tego wieczoru Tom dzwonił do mnie jeszcze pare razy.Płakaliśmy w słuchawkę i prawie nic nie mówiliśmy.Jedynie krótkie „kocham cię”.Było mi bardzo ciężko.
Kiedy wróciła Atina,zastała mnie siedzącą na barierce balkonu,płaczącą.Od razu wiedziała,że się ciełam.Podwinęła mi rękawy i przyłożyła husteczki do nie zagojonych ran.
-Wariatko…-powiedziała i mocno mnie przytliła.Wybuchłam jeszcze większym płaczem.
Na dworze było bardzo ciepło,ptaki co chwilę ćwierkały wesoło.Miałam wrażenie,że ktoś mi się przygląda,ale wolałam nie patrzeć kto to.Atina poszła do kuchni zrobić nam gorącej herbatki.Słyszałam jak zadzwonił jej telefon.Przybliżyłam się do okna,byłam ciekawa z kim rozmawia.Tak myślałam,z Gustavem.
-Z nią jest naprawdę żle..tak..pocieła się..nie wiem co robić..-mówiła cicho.
Kiedy się wyłaczyła usłyszałam jak tym razem dzwoni mój telefon.
Bill
-Tak..-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Mała..-szepnął a ja znowu się rozbeczałam.
-Widzisz, cholera miałeś jak zawsze racje.Jestem z nim to znowu płaczzę..-łzy strumieniami lały mi się po policzkach.Atina wyszła na balkon z herbatkami,ale kiedy zobaczyła,że rozmawiam cofnęła się i zamknęła drzwi.
-Nie mów tak bo mi jest też ciężko..nie tylko ty to przeżywasz..-powiedział smutno.
-W końcu nie wiemy kiedy znowu się zobaczymy..-dodał i chyba szybko tego żałował bo znowu wybuchłam płaczem.
-Nie płacz…proszę..będziemy się widywać jak często się da..przysięgam..-pocieszał mnie.
-A co z Tomem..?-spytałam
-Nic..-powiedział tak jakby chciał coś ukryć.
-Widzę,że coś ukrywasz..-powiedziałam i wycierałam łzy.
-Wczoraj znowu chciał coś sobie wstrzyknąć..Lig z nim jest żle..bez ciebie on po prostu nie istnieje..
-Gdzie jesteście?- spytałam natychmiast.
-Blisko granicy.
-Ile byście do mnie jechali?-spytałam i spojrzałam na zegarek
-Nie wiem..z 5 godzin..
-Bill jedzcie w stronę warszwy spotkamy się w połowie drogi,tam gdzie zawsze się zatrzymywaliśmy-rzuciłam i odłączyłam się.
-Atina szybko! –powiedziałam i pociągnęlam przyjaciółkę.
Chwyciłam klucze od samochodu wujka Atiny,wzięłyśmy coś do jedzenia i bluzy.
Zbiegłyśmy na dół do samochodu i wyruszyłyśmy.Miałam wielkiego stracha,bo nie umiałam dobrze jeżdzić,ale jakoś zawsze sobie rade dawałąm.Przed nami były 2.5 godziny drogi.Miałyśmy małe szanse,że nikt nas nie złapie..ale raz się żyje.
Teraz liczył się dla mnie tylko Tom.Musiałyśmy tylko zdążyć do 6 rano,bo o 8 wyjeżdzamy do Francji..
Atina rozłożyła sobie siedzenie i próbowała zasnąć.
-Obudź mnie jak będziemy już blizko..-powiedziała i odwróciłą się na drugi bok.
Jechałam bardzo szybko prawie 160km/h.
Podróż mijała bardzo powoli,jednak w końcu byłyśmy na miejscu.
-At,wstawaj –potrząsnęłam przyjaciółką.Spojrzała na mnie jak na nienormalną i podrapała się po głowie.
-Gdzie jesteem..?-spytałą nieprzytomnie.
-Już jesteśmy,szukaj samochodu chłopaków,widzisz go gdzieś?
Jechałyśmy 3 godziny,wpadłyśmy w duży korek.Już wyjmowałąm komórkę,kiedy zobaczyłam zbliżającego się do nas Billa i chłopakó.Wyglądali jak z plakatu,Bill pierwszy a wszyscy za nim.Tom szedł powoli,miał spuszczoną głowę i ręce w kieszeni.
Wysiadłam z samochodu i podeszłam do Billa.Uśmiechnął się do mnie i rzucił krótkie spojrzenie na Toma.
-Chodz..-powiedziałam i pociągnęłam go za sobą
Szedł tak jakby na siłę.Za małym motelem były ławeczki i staw.Tom usiadł i wpatrywał się we mnie badawczo.
-Tom..-szepnęłam i usiadłam mu na kolanach.
-Przepraszam..-powiedział i pocałował mnie w usta.Pocałunek trwał… bardzo długo,chyba jeden z najdłuższych naszych pocałunków.Siedzieliśmy tak nie zwracając uwagi na to co nas otacza.
-Musisz mi wybaczyć..-powiedziałam i zdjęłam mu czapkę.
Założylam sobie na głowę,trochę opadła mi na oczy-była za duża.
-Noś ją przez cały czas w tej cholernej Francji-powiedział i znowu mnie pocałował.
Porzegnanie było bardzo trudne.Mialam nie widzieć w końcu swojego chłopaka przez cały miesiąc.Bill pocałował mnie delikatnie w policzek.
-Powodzenia..-powiedzieli,a my wsiadłysmy do samochodu.Była 3 w nocy..obliczyłam,że będziemy jechac teraz jakies 2 godziny,bo na pewno mało ludzi jeżdzi o tak póżnej porze.Wyśpimy się w drodze do Francji.Miałyśmy lecieć samolotem.
-Atina,teraz ty prowadzisz,nie ma takich-powiedziałam i zmieniłyśmy się miejscami.
Ostatni pocałunek,ostatnie porzegnanie..dałąm Tomowi mój naszyjnik,żeby pamiętał o mnie.
-Kocham cię..-powiedziałam i wsiadłam do samochodu.